podróże

Lwów w 48 godzin - gdzie być i bywać - subiektywny gastroprzewodnik

17:54


W samochodzie, w drodze z miejsca mojego zamieszkania do Przemyśla towarzyszyło mi w głowie mniej więcej coś takiego: "mmmdhweheyyeu....TYYYYLKOOOO WE LWOWIE....ehfrufryfyryr....TYYYLKO WE LWOWIE...". To tak samo jak z despacito, które jest teraz na topie. Chcesz zaśpiewać chociaż refren i jesteś pewien, że super Ci to wychodzi, a jedyne słowo, które w rzeczywistości znasz, to właśnie de-spa-cito.
Zastanawiałam się, co też może nas czekać i co właściwie zdążymy zrobić w 48 godzin. Nasi przyjaciele, też zafiksowani na punkcie picia i jedzenia, polecali nam to miasto jako dosłownie mekkę dla takich foodies jak ja i Michał. Organizacja wyjazdu to w zasadzie była kwestia czasu. Okazja nasunęła się sama- nasza pierwsza rocznica! Z powodu braku czasu, który to jest częścią naszego codziennego życia (ten brak, nie czas) byliśmy na miejscu tylko dwie noce, czyli jak możecie się domyśleć - w zasadzie półtora dnia.

A w tym Lwowie...

Na wstępie uprzedzam, że nie będzie to typowy przewodniko-poradnik po lwowskich zabytkach. Ja mogę Wam tylko polecić jakie knajpy i instagramowe miejscówki możecie zwiedzić. Nie napiszę o cmentarzach, kościołach i parkach bo zwyczajnie nie miałam na to czasu (i mnie to tym razem nie interesowało). Napiszę za to gdzie dostaniecie świetną kawę i napijecie się wspaniałego, ukraińskiego wina. Pamiętajcie, że każdy podróżuje jak chce i jak chce poznaje kraj i kulturę. Ja to robię w pierwszym rzędzie dzięki kuchni. Poza tym planuję wrócić do Lwowa (nie marzę, że wrócę, a wiem, że wrócę). I może jak będę starsza te kościoły i inne muzea mnie w końcu zainteresują... póki co - nie.

Jak spanie, to tylko w Rynku

Kochani! Wyobraźcie sobie, że we Lwowie nie ma sensu spać gdzie indziej niż w samym centrum, czyli rynku. To jedno z nielicznych miast Europy, gdzie nas, Polaków, po prostu na to stać bez rujnowania domowego budżetu. Dlatego jeżeli macie taką okazję, nie wahajcie się i po prostu ją wykorzystacie. Ja i Michał zatrzymaliśmy się w tym mieszkanku, jak zwykle korzystając z serwisu airbnb. Standard - 4 duże gwiazdki - wszystko nowe, świeże, pachnące, piękne. Suszarka, żelazko na miejscu. Jeśli również chcecie podróżować z airbnb, zachęcam do skorzystania z tego linka - wtedy dostaniecie dzięki nam zniżkę w wysokości 100 zł na pierwszą podróż o wartości co najmniej 210 zł, a później sami możecie zapraszać znajomych i dalej korzystać!
Cena: 50 zł/os/doba

Gastroturystyka we Lwowie

Miejsca na śniadania - gofry i croissanty
1. Lviv Croissants
Dzięki takim małym oszustwom poczujecie się jak w Paryżu. Lwów, z tego co udało mi się zauważyć, serwuje europejskie śniadania. Ciężko o coś stricte lwowskiego/ukraińskiego. Ale nie przeszkodzi to Wam delektować się naprawdę fantastycznym śniadaniem, rodem z pinteresta. Koniecznie zajrzyjcie więc do Lwowskich Croissantów, gdzie za ok. 6 zł zjecie wypasionego croissanta (ser, szynka, sałata, jajka, sosy, pomidory) a za ok. 3 zł wypijecie cappucino rodem z bajki. A wierzcie mi, z niejednego ekspresu kawę piłam.
Croissanty znajdziecie przy Svobody 9.



2. Bubble Waffle
Bardzo popularne, bardzo modne, bardzo fotogeniczne. Jednak trochę drogie. Za tego ze zdjęcia (krewetki, mango, awokado, sałata, sos sojowy, sezam) zapłaciłam ok. 14 zł. Jak na lwowskie standardy to naprawdę dużo.
Bubble waffle znajdziecie w Rynku.


3. Gofry w Familia Wine&Waffles
Popatrzcie na zdjęcie. I nie bierzcie słodkich - weźcie te wytrawne. Słodkie macie wszędzie, a wytrawne, np. tak jak moje z trzema serami, to rarytas.
Restaurację znajdziecie przy Staroyevrejska7.


Świetne wino i romantyczne miejsce - Italian Yard
Chociaż zwykle jestem zwolenniczką modnych knajp, najlepiej w industrialnym albo skandynawskim klimacie, to to miejsce szczerze mnie ujęło. "Romantyczne" to pierwsze słowo jakie mi się z nim kojarzy. Wszystko białe, klimatyczne, dużo kwiatów. Genialne, słodkie ukraińskie wino, a do tego muzyka klasyczna z głośników. Naprawdę miejsce z klasą.
Italian Yard również znajdziecie w rynku, przechodząc przez jedną z kamienic.



5-cio gwiazdkowy obiad w przepięknej atmosferze - Restauracja Baczewskich
Nie da się być we Lwowie i nie zahaczyć o Baczewskich. A jeśli będziecie i tego nie zrobicie, to można to traktować w kategoriach gastroturystycznego grzechu. Miejsce jest legendarne, wykwintne i piękne. I serwuje najlepszy barszcz, jaki jadłam w życiu. Ze swojej strony polecam królika. Michał poleca natomiast cielęcinę z fois gras. Warto też wypróbować przystawki, jak np. kanapkę z pasztetem z kaczki, czy trzy mikro piwka do testowania. I nalewki - podobno fantastyczne. Wstyd się przyznać, ale my o nich zapomnieliśmy. Nie popełnijcie naszego błędu!
Restaurację znajdziecie pod adresem Shevskaya st. 8


Ponad 400 gazowych lamp, szoty z probówek i ukraińskie naczosy- Gasova Lampa
Lampa Gasova, albo Gazowa Lampa to również obowiązkowy punkt. W środku dużo miejsca, o ile pamiętam aż 4 poziomy. Próbowaliśmy tam czegoś, co przypominało trochę naczosy - nazwa - chyba - to lavash. Obowiązkowe są też szoty z probówek. Osobiście nastawiłam się, że będą słabe i smakowe. Nic bardziej mylnego - obawiam się, że była to czysta, smakowa wódka. Więc może nie rozpędzajcie się z zamówieniem tak jak my :P
Gazową Lampę znajdziecie przy Virmenska vul. 20



Najlepszy grill we Lwowie - The First Grill Restaurant of Meat and Justice
Dobra, przesadziłam - najlepszy jest ten, który przygotowuje mój mąż. Ale ten może z nim naprawdę konkurować. Grillowane danie zjecie w otoczeniu średniowiecznych narzędzi tortur. Sami możecie również stać się przedmiotem pokazu ich funkcjonowania. Na stolik trzeba czekać w kolejce przed wejściem - lokal, szczególnie wieczorem, jest pełniuteńki. Ale uwierzcie mi mięsożercy - warto.


Czeko - Czeko - Czekolada, kawa i klimatyczne dachy

1. Kopalnia kawy 
Obowiązkowe miejsce do odwiedzenia dla wszystkich kawoszy. W podziemiach super pub, gdzie podawana jest opalana kawa. Nie zdradzę więcej. Zobaczcie sami. PS. A zapach w całym lokalu jest mega!
Kopalnię kawy znajdziecie w Rynku, na tej samej ścianie co Italian Yard.


2. Lwowska manufaktura czekolady 
To znowu miejsce dla łasuchów. Ale uważajcie - można nieźle odpłynąć wybierając kolejne smaki pralinek i wrzucając w dwupiętrowym sklepie kolejne tabliczki czekolady do wiklinowego koszyka. Możecie też spróbować pitnej czekolady - ja lubię tylko tą gorącą, dlatego tym razem nie spróbowałam  (ach, te upały...).
Manufakturę znajdziecie na Serbska vul. 3






3. Dom Legend
Super miejsce, z super klimatem. My jednak byliśmy tylko na legendarnym dachu.
Dom Legend znajdziecie przy Staroyevrejska vul. 48




Piwo PRAVDĘ Ci powie - PRAVDA B Gallery
PRAVDA znajduje się na lwowskim rynku. Już od późnego popołudnia rozbrzmiewa stamtąd świetna muzyka na żywo. Do tego macie do wyboru mnóstwo różnego rodzaju ukraińskich piw w - jak to we Lwowie - świetnych cenach. My kupiliśmy sobie piwo na wynos.
PRAVDĘ znajdziecie oczywiście w rynku.

Pierwsze ostrygi w życiu, czyli nie taki glut straszny jak go malują -Bar Mushly
Od dawna chciałam ich spróbować. Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że prędzej dostanę je na lwowskim rynku, tak samo jak homara, a nie na Bali. I jeszcze w genialnej cenie. Polecam wziąć większe, które znajdują się pod drugą pozycją w menu. Koszt jednej to około 9 zł. Homar wychodzi za około 150 zł, więc trochę drogo. Ale może się pokusicie? W Bar MUSHLY, bo tak nazywa się to miejsce polecam także kokosową zupę z owoców morza i łososia w sosie kawiorowym. Palce lizać!
Bar Mushly znajdziecie przechadzając się po Rynku, zaraz obok PRAVDY.

Wiśniówka na każdym rogu, czyli żyć nie umierać
Koniecznie jej spróbujcie - są takie miejsca 3, przynajmniej tyle naliczyłam, w dość charakterystycznych kieliszkach. Spróbujcie! W końcu po to między innymi jedziecie do Lwowa!
Wiśniówkę na pewno znajdziecie na Rynku, bądź na pobliskich uliczkach.



Cuksy i instagramowe miejscówki
O te miejsca miałam chyba najwięcej pytań za sprawą Instagrama. I ciężko mi teraz podać dokładne adresy, ale bez problemu do nich traficie włócząc się uliczkami Lwowa. Wystarczy poszukać sklepów z cukierkami, jest ich kilka. Po prostu musicie tak jak ja - użyć wyobraźni i mieć oczy dookoła głowy.





Ciekawostki i tipy:

1. Można pić alkohol w miejscach publicznych. A przynajmniej nie zauważyliśmy żeby nie można było tego robić :P
2. Po mieście szczerze zachęcam do poruszania się uberem - ściągniecie aplikację i niczym się nie martwicie. "Transport publiczny" może powodować sporo nerwów. A uber wychodzi super niedrogo.
3. WIFI dostępne praktycznie wszędzie, na każdym rogu - bez haseł.
4. Możecie przewieźć przez granicę jeden litr wódki i dwie paczki papierosów na osobę. Nie możecie przewieźć kawioru.
5. Przy głównym dworcu we Lwowie z łatwością znajdziecie transport do granicy. Klimatyzowanym samochodem. Koszt na trasie Lwów-Przemyśl - ok. 35 zł. Czas: w naszym przypadku ok. 3 godziny. Jeżeli chcecie jechać pociągiem - kupcie bilety w obie strony wcześniej ;)
6. Spróbujcie lwowskich makaroników - ja przegapiłam okazję, bo nie zdążyłam ich kupić - sklep miał być otwarty dużo później niż nasz wyjazd :(






You Might Also Like

2 komentarze

SUBSCRIBE

Like us on Facebook

zBLOGowani.pl