Post Top Ad

22.8.13

P. w krainie secondhandów




Zastanawiam się, czy tylko moje doświadczenia z second - handami aka ciucholandami aka szmatexami są takie jak je opiszę poniżej. Bo second - handy to teraz takie miejsce gdzie trzeba być i się pokazywać, bo jest modnie, jak się nosi rzeczy WINTYDŻ. WINTYDŻ teraz jest MUST HAVE. Więc wstajesz, 7.30 rano, bo dostawa. O 9 otwierają. Kurczę, 7.30 za późno. O tej godzinie musisz już stać na miejscu, pod drzwiami i posłusznie czekać na otwarcie. Już wiesz, że czekają Cię zawody. I to nie byle jakie. Pula nagród do zgarnięcia ogromna - spódnice, szorty, sukienki, swetry, koszule, rzadziej spodnie i żakiety, ale znajdą się i takie. Niektórym nawet używana bielizna niestraszna. Jeżeli wcześniej trenowałaś, jesteś dobrym sportowcem i wiesz co Cię czeka. Wiesz, że konkurencja nie śpi i jest "silna w łapach". Jeżeli nie, heh.... Jesteś tutaj pierwszy raz? Hola, hola dziewczyno! To raczej nie miejsce dla Ciebie. Wcześniej  musisz się wprawić, softowo, w jakimś mniej obleganym miejscu,  nie w dzień dostawy (!) bo stąd możesz wrócić z ręką/nogą w gipsie (ja nie żartuję, naprawdę widziałam coś takiego!). Jak nie ćwiczyłaś rąk i nie masz siły przebicia (dosłownie), albo Twoje łapki są za krótkie żeby sięgać do wysokich wieszaków dzień dostawy to nie Twój dzień. Przygotuj się na ostrą walkę.....


...3...2....1.... 

Drzwi otwarte i ruszają. Tłumy kobiet, mężczyzn, dzieci, rodzin. W tym momencie możesz stracić zęby. Nie straciłaś? Okej, jesteś w środku. Jupi -jej! Jak znasz topografię miejsca, wiesz w którym kierunku się kierować. Jak nie, cieszysz się z tego, że jesteś w środku i dopiero po chwili orientujesz się, że nie masz zielonego pojęcia w którą stronę biec. A wszyscy dookoła Ciebie biegają. Więc Ty też, trochę na oślep, podążasz do randomowego wieszaka czy kosza z ubraniami. I nagle widzisz, że kobietki obok nie ograniczają się tak jak Ty. Mają dłuższe i bardziej lepkie łapki od Twoich, potrafią zgarnąć wiele, wiele więcej za jednym razem. A ten skromny wieszaczek, który udało Ci się dopaść, wydawał się taki wspaniały.... Kiedy dokładniej przyjrzysz się tym cudom, które mają w koszyku...Ach, boli! Wtedy żałujesz, że nie umiesz tak walczyć jak one. 
Ja żałuję, ale tylko przez chwilę.
Bo okazuje się, że niektórzy żyją dzięki second - handom. Lubię je, ale bez przesady. Nie znoszę ich zapachu, kupuję tam rzeczy tylko i wyłącznie niepowtarzalne (no chyba, że coś mnie rzuci na kolana i będzie wrzeszczeć "weź mnie do domu"). Mierzi mnie ta walka - w końcu zakupy mają relaksować. Ale sama tam idę, nikt mnie do tego nie zmusza, więc tym samym milcząco godzę się  na "Kodeks postępowania w second - handzie".  Wiem czego się mogę spodziewać, ale nie będę walczyć jak lwica o szmatki. Pozostając w zwierzęcym klimacie, w końcu i bez tego udało mi się upolować soczyste kąski ;)
Pomijając wszystko, warto czasem się wybrać, ale trzeba wiedzieć gdzie. Chociażby dla tych spodni, które mam na sobie i jeszcze kilku, jak to zwą, perełek, diamencików, brylancików, które na pewno jeszcze pokażę.

Kochani, po tej męczącej lekturze możecie dodatkowo nacieszyć oko zdjęciami okraszonymi moją osobistością (:

Dzięki J. Bez ciebie do dzisiaj second-handy byłyby moją terra incognita ;)









    |        Bluzka - ZARA  - z "pazurem";)  |     Spodnie - DENIMco (vintage)     |        Koturny - H&M DIVIDED     |
 |    Marynarka - H&M    |       Torebka - NN      |      Naszyjnik  - gift       |


12:30 / by / 21 Comments

Post Top Ad