Post Top Ad

7.7.13

Open'er, czyli krótka historia o tym jak jadę przez całą Polskę dla ukochanego zespołu

Czasem decyzje, które podejmujemy wychodzą nam bokiem i bardzo ich żałujemy. Czasem natomiast, pomimo wielu, jak początkowo mogłoby się wydawać, przeciwności, decyzja podjęta bez przekonania bądź spontanicznie okazuje się jedną z tych najlepszych. Z definicji, wstyd się przyznać, ale od jakiegoś czasu jestem bardzo wygodna i średnio chce mi się podróżować gdziekolwiek innym środkiem transportu niż samochód... Ale cóż, takiej okazji nie mogłam przepuścić.W końcu nierzadko się zdarza, że Twój ukochany zespół (oczywiście zagraniczny) wita nasze skromne, polskie progi. Wtedy nie pozostaje nic innego jak podjąć spontaniczną decyzję - JECHAĆ -> NIE JECHAĆ -> JECHAĆ (pomimo tego, że jedziesz na drugi koniec kraju). Pakujesz chłopaka, siostrę, chłopaka siostry i jedziesz. I JEDZIESZ. DALEJ JEDZIESZ. 20 godzin. JESTEŚ. Padasz na twarz ze zmęczenia, po pociągu, gdzie jadą tacy jak Ty i siedzicie sobie na głowach. Marzysz o prysznicu. Do prysznica jedziesz kolejne dwie godziny. Okej, jesteś. Odsypiasz. Następny dzień - koncert. I pytanie - w co się ubrać? Taka okazja, tyle barwnych ludzi, tyle inspiracji. Przecież nie możesz wypaść szaro... Zabawa ma być niesamowita KOMPLEKSOWO. I jesteś. Zajmujesz miejsce pod sceną i czekasz (pół godziny wcześniej, żeby nie uronić ani sekundy). A kiedy ONI są już na scenie, czujesz, że możesz nie wytrzymać ze wzruszenia. I okazuje się, że godzina to jednak bardzo mało. Za mało żeby się nacieszyć. Okej, na szczęście OPEN' ER potrafi to wynagrodzić innymi atrakcjami. Kto był- ten wie, kto nie był - ten będzie i się dowie. Tyle ode mnie w temacie. Zmęczona - szczęśliwa - prosto po pociągu.












opener!
spodnie - H&M divided
buty - Zara TRF
plecak - SH
pasek - H&M
naszyjniki - prezent
koszulka - NN

I na koniec jeszcze do posłuchania. Dla czegoś takiego na żywo warto się czasem poświęcić;)

13:30 / by / 5 Comments

Post Top Ad